czwartek, 19 lutego 2015

Afrykańsko

Ale miło czyta mi się Wasze komentarze. Dziękuję bardzo za odwiedziny i dobre słowa :)
Dziś obiecana dalsza część egipskiej wyprawy i nie tylko. Zapraszam!


Dorotka mieszka e eleganckiej części Hurghady w pięknym domu z basenem i cudną zielenią. Na jej balkoniku zajadałyśmy posiłki.







 Rozpieszczała mnie podawanymi rano do łóżka owocami, arabskimi ciasteczkami i herbatką :) I opowiadała o Egipcie –pięknie i ciekawie. A właśnie – arabskie ciasteczka czyli ichniejsze słodycze. Niektóre sklepy z nimi wyglądają jak jubilerskie galerie. Są bardzo słodkie, malutkie, z miodem i różnymi orzeszkami, pięknie ozdobione. Próbowałam upiec podobne w domu, ale to tylko namiastka :)

moje domowe arabskie ciasteczka






Spacery bardzo często odbywałyśmy po typowej arabskiej dzielnicy czyli Daharze. Niektórzy turyści boja się tam zapuszczać, podczas, gdy jest tam naprawdę bezpiecznie. A nawyki związane z ochroną przed kradzieżą można zostawić w Polsce. Na plaży można spokojnie iść pływać lub snurkować i zostawić bezpiecznie torbę z zwartością. 


Dahar - asfalt leży tylko na głównych ulicach

Dahar - cofee shopy w tle


Dahar -warsztat ślusarski

Dahar - sklep z tańczącymi na wietrze galabijami


Dahar - wnętrze kościoła koptyjskiego na kilka godzin przed ślubem


sklep z kawą - szkoda, że nie można tu dodać zapachu :)

sklep galeria z pięknymi przedmiotami i lampami



Atrakcje, które dostarczyły mi największych wrażeń to odbyte wycieczki. Jeden dzień spędziłam na morzu i pierwszy raz nurkowałam na rafie koralowej. Nie będę próbowała tego opisywać, zdjęcia opowiedzą lepiej :) Wszystkie stworzenia ze zdjęć widziałam na własne oczy, szkoda, ze nie udało się spotkać żółwi. Pływając wyglądają jak ptaki :)













Pojechałam na wycieczkę do Luxoru, Doliny Królów i Świątyni Hatszepsut, ale tej wyprawie poświęcę oddzielny post i to dopiero w marcu, bo zdjęcia zgrały się z błędem i w dobrym formacie pozostały na dorotkowym komputerze.


Wybrałyśmy się też do El Gouny czyli sztucznego miasta zbudowanego pod Hurghadą dla majętnych osób. Miasteczko położone jest w sieci jeziorek i kanałów poprowadzonych od morza i składa się z malutkich sklepików i willi z prywatnymi plażami. Jest grodzone, strzeżone i bardzo drogie. O tej porze roku nie ma zbyt wielu mieszkańców, więc urządziłyśmy sobie spacer, sesję fotograficzną oraz zwiedziłyśmy muzeum. 







 
Kolejny dzień spędziłam na pustyni i w wiosce beduińskiej, gdzie jeździłam na wielbłądach, a wieczorem oglądałam cudowny taniec młodego derwisza i gwiazdy na niebie. Były tez quady, ale to nie moja bajka. Za to w podróży jeepami po pustyni towarzyszył nam niezwykle wesoły i szalony kierowca Ahmed, który podczas szybkiej jazdy przez pustynię wysiadł przez okno na dach i kierował stamtąd stopami!






czy ta pani za dużo mówi? :)



quady (fuj)


piękna pustynia



z Dorotką 


siłaczka  czyli prawie jak Atlas ;)



w bediuńskiej wiosce


wielbłądy


zwróćcie uwagę jaka mała dziewczynka pracuje, prowadząc mojego wielbłąda



beduińskie dzieciaki (przywiozłyśmy im z Dorotą drobne prezenciki)


arabska rodzina
Czasami można zobaczyć w mieście  taką rodzinę  zapakowaną na motor lub skuter. Kieruje tata, potem siedzą dzieci, a na końcu kobieta, której galabije i chusty powiewają na wietrze.


taniec małego derwisza





A w ostatnim tygodniu, za namową Dorotki pływałam z prawdziwymi delfinami. Niesamowite, wzruszające przeżycie i piękne zwierzęta.







Kończąc, jeśli ktoś dotrwał do tego momentu – chciałam każdemu polecić Egipt, kraj słońca i uśmiechu i pięknego morza :)
A jeśli chcecie poczytać jak o Egipcie opowiada sama Dorotka to zapraszam tu  http://www.blogerzyzeswiata.pl/category/egipt/



Pamiętając, że blog ma charakter rękodzielniczy przedstawiam zegar z motywem afrykańskim, który poleciał ze mną do Egiptu jako prezent dla Dorotki. Jest to komplet do afrykańskiej komódki (), którą robiłam wcześniej.




I nowe myśli o afrykańskich ozdobach krążą już po mej głowie…







Dobrej nocy!



 

6 komentarzy:

  1. Przecudna opowieść i przecudne zdjęcia !!! Ze wszystkiego najbardziej zazdroszczę Ci nurkowania na rafie ( bajkowy świat ) i wspólnego pływania z delfinami i może jeszcze orientalnych smaków ...
    Śliczne prezenty stworzyłaś :)

    Będę sobie tu zaglądać i spojrzeniować :)))

    OdpowiedzUsuń
  2. Jadłem Twoje arabskie cookies. Były pyszne... :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czyta się rewelacyjnie, ale nie ukrywam, że o wiele fajniej byłoby tego posłuchać na żywo. Może kiedyś. Czekam na następne opowieści :-) Pozdrawiam Paluch z rodzinką :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj tak Egipt jest cudowny i bardzo przyciąga. Wspaniała przygoda. Delfiny cudne, mnie niestety nie udało się z nimi popływać. Zazdroszczę bardzo!!!. Natomiast polecam Dahab, miasteczko ze specyficznym klimacikiem dla nurków. Buziaki. Olga

    OdpowiedzUsuń
  5. Fantastycznie! Zabrałaś mnie w egzotyczną podróż!!!!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Martuś....nie mam słów...

    OdpowiedzUsuń