czwartek, 8 lutego 2018

Deser czyli Teoś

Ósmego lutego dwa lata temu przyjechał do nas Teo. Dostał dumne imię, ale w rezultacie został naszym swojskim Tośkiem. Teo został wyrzucony jako czterotygodniowe szczenię na ulicę w styczniowy zimowy dzień. Całe szczęście trafił na Panią Bogusię - dobra duszę, której los zwierząt nie jest obojętny :) Potem my wypatrzyliśmy go w ogłoszeniu na facebooku. I jest. Cudny, słodki i kochający całym serduchem.
Tak się zmieniał:


























5 komentarzy:

  1. Widać, Martuś, jak bardzo kochasz zwierzęta. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Martuś,kto ma większe prawo do fotela Teoś czy mąż ? :-) Śliczne zdjęcia ,widać jak bardzo kochacie psy ! Pozdrawiam Luna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Luno, trudne pytanie zadałaś ;) Wybrnę z niego tak : oni ten fotel współdzielą i na nim współbytują :D Pozdrawiam :)

      Usuń